Parafia Świętego Jana Pawła II w Sulbinach
Msze Święte
Dni powszednie:
· 07.00
· 17.00
Niedziele:
· 09.00
· 11.00
· 17.00
Pozostałe:
· w linku "Porządek Mszy"
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Słowem w sedno - 31 Niedziela zwykła
Ewangelia Mt 23, 1-12
Strzeżcie się pychy i obłudy

    Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.

    Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.

    A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.

    Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony».

 

 

    Boże mój, otwierasz przede mną swą mądrość-Ewangelię. Znasz mnie i wiesz, że Twoje słowo jest dla mnie za trudne. Proszę Cię zatem o światło. Duchu Święty udziel łaski, aby ta Ewangelia owocowała w moim życiu. Maryjo pomóż mi otworzyć się na miłość Twojego Syna.

    Jesteśmy w tej części Nowego Testamentu, gdzie wciąż jesteś Jezu testowany, sprawdzany, czy nie potkniesz się gdzieś w swoich słowach, czy nie dasz cienia powodu, aby w końcu można było zamknąć Ci usta, uwięzić, pozbyć się Ciebie. Mówisz niewygodnie, wytykasz błędy, nazywasz rzeczy po imieniu, każesz patrzeć w lustro i zauważać tam własne niedoskonałości. Wymagasz wysiłku, pracy nad sobą, otwartości umysłu, porzucenia wygodnictwa. Wytrącasz z równowagi, z ustalonego porządku…

    Faryzeusze już mieli Cię dosyć. Wytknąłeś im publicznie, przed wielkim tłumem, że kłamią, że są obłudni, że modlą się na pokaz, grzeszą pychą, że objadają ubogie wdowy. Wprost wezwałeś Żydów, żeby nie postępowali tak jak ich rabini!

-„No, Jezusie z Nazaretu, teraz to już przegiąłeś…”- pewnie pojawiło się wtedy w niejednej, uczonej głowie…

    Jasna jest dla mnie Twoja paląca potrzeba przywrócenia ludzi Bogu - przypisywano Ci psalm: „gorliwość o dom Twój pożera mnie Panie”. Widziałeś gdzie zmierzał lud wybrany. A co dzisiaj chcesz mi powiedzieć przez tę sytuację sprzed prawie 2000 lat?

    Rozumiem, że uczeni w Piśmie to tacy nasi współcześni duchowni – zakonnicy, księża, siostry. Jak wielką odpowiedzialność złożyłeś w ich rękach! Mogą być Twoimi apostołami a mogą swoimi błędami oderwać od Boga, zranić na całe życie, nastawić wrogo do Kościoła i wszystkiego, co ma związek z wiarą. Przestrzegłeś, że lepiej takiemu kamień młyński powiesić u szyi, niżby miał kogoś zgorszyć, a św. Paweł pisze, że duchowni powinni być nienaganni.

    Ale przecież osoba konsekrowana nie zostaje automatycznie pozbawiona skłonności do grzechu. Pamiętam duchownego, który pod wpływem alkoholu potrącił śmiertelnie parafiankę. Czytam o masowym zgorszeniu w Kościele na Wyspach, o sprzeniewierzaniu Kościelnych funduszy, widziałam świadectwa o pozbawionych miłosierdzia siostrach… Tak wiele zła, które w dobie mediów, dociera do naszej świadomości każdym możliwym kanałem i gorszy po wielokroć! Czemu Boże pozwalasz na tyle krzywdy? Dlaczego zakonnik ślubujący ubóstwo ma zasoby, dzięki którym może znaleźć się na liście najbogatszych Polaków? Jak odnaleźć się w Kościele podzielonym na jakieś dziwne twory łagiewnickie albo toruńskie? Świat oferuje o tyle łatwiejsze i przyjemniejsze sposoby na spędzanie czasu niż mierzenie się z pychą i obłudą zdarzającą się w naszym Kościele. Nie mógłbyś tak przykładnie ukarać jednego z drugim, żeby „się ogarnęli” i stanowili wzór dla nas - dobrych i prawdziwych chrześcijan?!

    A papież Franciszek (Chwała Ci Duchu Święty za tę łaskę, którą wylałeś na kardynałów, gdy wybierali Franciszka!), nie tak dawno nawoływał „A ileż razy słyszeliśmy od mężczyzn, czy kobiet: ‘Ja nie chodzę do kościoła, bo lepiej być uczciwym w domu, niż chodzić jak ten czy tamta, co bywają w kościele, a potem robią to czy tamto...’. Zgorszenie niszczy wiarę! I dlatego Jezus jest tak surowy: ‘Uważajcie! Uważajcie!’. I dobrze nam zrobi powtórzyć to dzisiaj: ‘Uważajcie na siebie!’. Bo wszyscy jesteśmy zdolni do dawania zgorszenia”.

    I ja i ty – ci dobrzy i prawdziwi chrześcijanie mogliśmy być, nawet nieświadomie, przyczyną czyjegoś zgorszenia. Wydając choćby niesprawiedliwy osąd. Niech więc pierwszy rzuci kamieniem ten, kto jest bez grzechu! Jezu, uczyłeś nas modlić się „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Naucz mnie proszę wybaczać!

    Mam w sobie bunt i rozgoryczenie wobec duchownych, którzy dopuścili się zgorszenia, bo tak wielu ludzi odeszło od wielkiego i dobrego Boga przez postępowanie jakiegoś człowieka. Ale nie tylko przez uczonego w Piśmie, ale też przez sąsiada, brata, żonę…

    Jednocześnie widzę swoją własną pychę i obłudę. To nie mnie sądzić innych ludzi. Gdybym to ja z moją naturą była wystawiona na ciągłą ocenę jak księża – to dopiero byłoby o czym i plotkować i czym się gorszyć!

    A Ty mi Panie wciąż wybaczasz. „Nie siedem razy, a siedemdziesiąt siedem razy”. Tego uczy mój utworzony z niedoskonałych ludzi Kościół: że znajdę tu drogę do życia wiecznego, pomimo moich upadków i słabości. W tym Kościele jest miłosierdzie i ratunek. Tu jest miłość mojego Ojca.

    Przestrzegałeś dzisiaj, aby nie postępować jak Faryzeusze, ale też kazałeś ich słuchać. Oczekujesz Panie ode mnie mądrości, bym otworzyła się na Twoje Słowo, nie patrząc na nie przez pryzmat charakteru osoby, która je głosi. To wymaga zastosowania Twoich dwóch największych przykazań. Proszę Cię Duchu Święty o dar rozeznania i miłości.

    Dziękuję Ci Boże za moich księży w Parafii. Dziękuję za wiecznie uśmiechnięte i pełne braterskiej miłości oczy księdza Łukasza, dziękuję za zaangażowanie i owocne spowiedzi u księdza Artura, dziękuję za oddanie, mądrość i poczucie humoru księdza Andrzeja. Maryjo bądź im pomocą i ucieczką w trudnych chwilach, bo są tylko ludźmi i bez wypraszanej przez Ciebie łaski, nie podołają tak ogromnemu wyzwaniu, jakie stawiasz przed nimi Ty Jezu w dzisiejszej Ewangelii. 

 

Edyta Perenc

Fot. selfie ;-)



1,005,990 unikalne wizyty
Witryna istnieje 2012-2014